 Błyskotliwie rozwijającą się karierę Simona Mola przerwało nagle aresztowanie go przez policję. Kameruńczyk został zatrzymany przez stołecznych policjantów w środę 10 stycznia rano, a po południu usłyszał zarzuty narażenia na ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci nieuleczalnej i długotrwałej choroby. Decyzją Sądu Rejonowego dla Warszawy Żoliborza został aresztowany na trzy miesiące. Prokurator prowadzący sprawę wyjaśnił, że powodem aresztowania Kameruńczyka była przede wszystkim wysoka kara, która mu grozi, czyli do 10 lat więzienia, i obawa matactwa. Obawa, że podejrzany może wpływać na zeznania osób pokrzywdzonych, a także na zeznania innych osób, które wahają się, albo jeszcze nie wiedzą o tym, że tego rodzaju postępowanie jest prowadzone - podkreślił prokurator. Jak dodał, z materiału dowodowego zgromadzonego przez prokuraturę wynika, że podejrzany mógł wpływać na zeznania świadków. W tej chwili prokuratura prowadzi intensywne śledztwo, a materiał zebrany przez nią w trakcie postępowania, w pełni uzasadniał wystąpienie z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Badania przeprowadzone na wniosek policji i prokuratury potwierdziły, że Moleke Njie jest nosicielem wirusa HIV. Mężczyzna podczas przesłuchań temu zaprzeczał, twierdził, że badał się w 1999 r. i nic nie wskazywało na to, że jest chory. Z ustaleń policji wynika jednak, że o chorobie informowały go m.in. zakażone kobiety. |